sobota, 17 maja 2008

Szczerość?

Tak, to ta szczerość którą wszyscy "znają". Ale właśnie, wielu ludzi kłamie. Chce wytłumaczyć, dlaczego szczerość jest opłacalna. Tak więc od początku. Czym jest szczerość? Mówieniem prawdy, nie ukrywaniem rzeczy koniecznych do wyjawienia. Kłamstwo jest oczywiście wykroczeniem przeciw szczerości. Jeszcze będąc podrywaczem (co trwało do jesieni 2007) starałem się być szczery. Mówiłem, napotkanym dziewczynom, że zajmuję się podrywem. Dawałem im wiedzę, która pozwalała im poznać sytuację już na samym początku. To zapewnia wolność w decydowaniu. Właśnie dlatego nigdy nie spotkałem się z negatywną reakcją. Bo to jest po prostu uczciwe, i tak mi właśnie mówiono. Warto być też szczerym przy różnego rodzaju przewinieniach. Bo nawet jeśli stłukłeś wazon, to co? Najwyżej będziesz go musieć odkupić, a właściciel będzie patrzył na ciebie o wiele życzliwiej za to, że nie próbowałeś go oszukać. Szczególnej mocy szczerość nabrała dla mnie w momencie, w którym sam stałem się ofiarą kłamstwa. Kłamstwo prowadzi do niszczenia szczęścia. Najtrudniejsza w tym wszystkim jest obłuda. Bo jeśli ktoś w oczy jest miły a obgaduje za plecami, myśli że wszystko jest ok. Że jest w porządku i dopóki nie mówi osobie niesprawiedliwie oskarżanej to nie trzeba się niczego bać. A takie rzeczy są najgorsze. Bo ja potrafię znieść, jeśli ktoś powie mi w oczy swoje sądy, czy jakieś podejrzenia. Mogę wtedy takiej osobie powiedzieć, w których jest prawda, a w których żadnej. Nawet jeśli coś pokrywało się z prawdą mogę też wytłumaczyć dlaczego tak robiłem. To jest uczciwe, bo daje możliwość usprawiedliwienia.

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Masz rację. Szkoda, że sam nie mam odwagi być szczerym. Strach przed odrzuceniem jest straszny i niczym niemotywowany.

Pozdrawiam
Atrimir (Mateusz Stryjecki)

Anonimowy pisze...

Dobrze wiec podam przykład. Dziecko robi coś złego, zdaje sobie z tego sprawę, ale nie potrafi ulec pokusie rodzice o tym nie wiedzą. Chcesz powiedzieć, że to prowadzi do nieszczęścia?? Ok dziecko nie jest szczere, ale nie chce patrzeć na cierpienie rodziców, którzy mają swoje inne problemy... Czy szczerość w tym wypadku daje szczęście??

Thigrand pisze...

Z doświadczenia swojego i innych wiem, że te rzeczy złe wychodzą na jaw. I wtedy jest najgorzej. Większość ludzi bardziej denerwuje się za kłamstwo niż za sam czyn. Za każdym razem jak mówię komuś o jakimś przewinieniu, które uważam za niewypowiadalne jestem zdziwiony jak reakcje są dla mnie dobre. Z reguły nie ma krzyków, tak jak występują przy zatajeniu jakiegoś "przestępstwa". Czasem się zdarza, ale o wiele rzadziej i kary są mniejsze lub wcale ich nie ma.

zmija pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Thigrand pisze...

Usunąłem komentarz, ponieważ odnosił się do fragmentu(posta), za który przepraszam. Był zbyt personalny i pisałem go pod wpływem emocji. Komentarz zdradzał zbyt jasno osobę o której pisałem.
Moja odpowiedź: nigdy nikogo nie namawiałem na Tę drogę. Zawsze to mnie próbowano tam zaprowadzić. Teraz jednak stałem się bardziej asertywny w tej kwestii i wątpię żeby udało się komuś wprowadzić mnie na nią ponownie.

Cezary Okrasiński pisze...

Hmm wydaje mi się, że sporo ludzi myli szczerość z głupotą. Nie warto mówić wszystkiego, ale nie wolno też zatajać prawdy.

Może jakiś przykład, dla jaśniejszego zrozumienia :
Jeśli kobieta pyta się mężczyzny ( lub odwrotnie ) o liczbę partnerów seksualnych facet może :
a) być szczery z nią i powiedzieć, że było ich sporo ( np liczba już dwucyfrowa )

b) być rozsądny i wytłumaczyć, ze nie powinni o tym rozmawiać, gdyż może mieć to niekorzystny wpływ na ich związek, że podczas kłótni mogli by to wywlekać itp.

Jak myślicie, która opcja jest lepsza ?
Moim zdaniem zdecydowanie ta 2. No chyba, że kobieta by sie upierała koniecznie to w końcu trzeba było by podać tą liczbę kochanek, ale z własnego doświadczenia wiem, że powinno sie unikać tego typu rozmów.

Wiec czasem lepiej "krążyć" wokół prawdy niż mówić ją dosadnie.

Thigrand pisze...

Ja co prawda nie pozwalałem wchodzić do mojego łóżka takiej liczbie kobiet. Ale myślę, że bym to powiedział. Bo widzisz, gdy zaczynasz związek możesz powiedzieć, że spotykałeś się z duużą ilością kobiet przed nią. Możesz powiedzieć, czego Cie to nauczyło. Możesz powiedzieć ile miałeś kochanek i powiedzieć jej co ona z tego będzie mieć. Gorzej jest to zataić niż później musieć się tłumaczyć, bo któraś z Twoich byłych okazała się jej przyjaciółką.

Aczkolwiek są sytuacje w których prawdę można zataić. Jednak takie sytuacje muszą spełniać dwa warunki. Ty nie uciekasz od odpowiedzialności i kłamstwo daje innym szczęście.

Np. Gdy żona tuż po ciąży z kapciem w gębie, przepoconej piżamie i fizycznie wyczerpana czeka na Twoje wsparcie. Możesz jej powiedzieć, że jest piękna. To nawet nie musi być dla Ciebie kłamstwo. Bo obiektywnie te okoliczności wpływają negatywnie na atrakcyjność każdego. Jednak Ty ożeniłeś się z nią. Wiesz, że wewnętrznie jest piękna. Mimo, że widzisz jej utratę atrakcyjności wiesz że ona ciągle jest piękna. Jeśli nie uważasz że twoja żona jest piękna to zastanów się jaki masz na nią wpływ, że przestała taką być. W końcu nie żeniłeś się z potworem, prawda?